poranek
sikorka
dzwonek na hali
szczyt sosny jak ramię śniegowego płatka
koński pot
kamień przez podeszwę trampka
tlen zamiast nikotyny i reszty
pochód owiec
melodia tęskna z między warg
(czy da się to nagrać?)
żyję trochę na wyrost
dokąd Stwórca nie wystawi rachunku