Tam na śniegu, obok domku
został piękny ślad – po Tomku.
Anioł skrzydła miał olbrzymie,
a pod nimi cztery linie.
Na tych liniach, żeby było
równo, ładnie, nie pochyło,
Tomek chciał napisać słowa,
że ten anioł – to jest sowa.
Kłopot mały się pojawił,
kiedy Tomek tak się bawił:
- Jak mam zostać polskim wieszczem,
gdy pisać nie umiem jeszcze?
Sowa, mądre to ptaszysko,
po ptasiemu spisze wszystko.
Anioł też jest mądry pewnie –
myślał mały Tomek gniewnie –
Tylko ja nie umiem liter?
Nie wiem jak się pisze wicher,
albo anioł, albo sowa.
Przecież mądra jest ma głowa!
Chciałby Tomek już do szkoły,
w szkole byłby znów wesoły.
Chciałby Tomek już się uczyć,
ale każą mu się włóczyć.
Każą mu się bawić autem,
a on chciałby zostać skautem.
Wcale nie jest małym chłopcem,
bycie małym jest mu obce!
Wkrótce urósł, był już starszy,
siedział w szkole, czoło marszczył,
uczył pilnie się dzień cały,
bo już przecież nie był mały.
I pomyślał kiedyś smętnie
bycie małym – było piękne,
miast uczonym być dorosłym
trzeba było zostać osłem!