Posłuchajcie opowieści,
jak to dziadka prąd popieścił.
Działo się to niedaleko,
obok miasta, nad tą rzeką,
gdzie most nowy postawiono.
Wieś nazywa się Wrzeciono.
Dziadek Józek wlazł na ganek,
a tam jego wnuczek Janek.
Wnuk diabelskie był nasienie.
Rzekł dziadkowi: tam są cienie!
Dziadek Józek jak nie wpadnie,
wali cienie, gdzie popadnie,
ale cienie cieńmi były -
- nierealne, tylko wyły.
Dziadek zamach wziął okrutnie,
pogrzebaczem jak nie lutnie!
Trafił sztabą prosto w szybę,
a za szybą trafił w rybę.
Ryba w wodzie ogon moczy,
on w akwarium pręt umoczył.
Później walczył jeszcze żwawiej.
- Dziadku, znowu duchy, nawiej!
- Wnuczek, czarci pomiot krzyczy.
Dziadek trafia, wnet coś syczy.
Trafił dziadek Józek w kontakt,
wraz z iskrami wpadł do kąta.
Wnuczek-diabeł krzyczy, krzyczy.
Iskry w oczach, humor byczy.
Już emeryturę dzieli,
już planuje: po niedzieli,
gdy już będzie po pogrzebie,
matkę, ojca też zajebie
i dostanie skarby w spadku.
Dobrze ci tak, dobrze dziadku!
Wnuczek, czarta złe nasienie.
Dziadek kona, padł na ciemię.
Wnuczek patrzy, śmiech go zbiera,
za planami w głowie szpera:
Teraz czeka go królewskie
życie, nie jak dotąd pieskie.
Policjanci wpadli wtedy -
- wnuczek, oj napytał biedy.
Dziadek Józek martwy badyl,
wnuczek zły uciekłby rady,
ale już za późno na tem -
- prędzej porozmawia z katem.
Morał prosty, ludzie mili -
- wnuczka zaraz kaci zbili.
Dotąd bili, aż im umarł.
Nie pomogła jego duma.
Tak wyginą wszyscy czarci!
Tacy ludzie żyć nie warci!
:-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz