czwartek, 10 lutego 2011

Pierwsza Pieśń Dziadowska na rymach częstochowskich z dziennika brukowego...

Posłuchajcie opowieści,
jak to dziadka prąd popieścił.
Działo się to niedaleko,
obok miasta, nad tą rzeką,
gdzie most nowy postawiono.
Wieś nazywa się Wrzeciono.
Dziadek Józek wlazł na ganek,
a tam jego wnuczek Janek.
Wnuk diabelskie był nasienie.
Rzekł dziadkowi: tam są cienie!
Dziadek Józek jak nie wpadnie,
wali cienie, gdzie popadnie,
ale cienie cieńmi były -
- nierealne, tylko wyły.
Dziadek zamach wziął okrutnie,
pogrzebaczem jak nie lutnie!
Trafił sztabą prosto w szybę,
a za szybą trafił w rybę.
Ryba w wodzie ogon moczy,
on w akwarium pręt umoczył.
Później walczył jeszcze żwawiej.
- Dziadku, znowu duchy, nawiej!
- Wnuczek, czarci pomiot krzyczy.
Dziadek trafia, wnet coś syczy.
Trafił dziadek Józek w kontakt,
wraz z iskrami wpadł do kąta.
Wnuczek-diabeł krzyczy, krzyczy.
Iskry w oczach, humor byczy.
Już emeryturę dzieli,
już planuje: po niedzieli,
gdy już będzie po pogrzebie,
matkę, ojca też zajebie
i dostanie skarby w spadku.
Dobrze ci tak, dobrze dziadku!
Wnuczek, czarta złe nasienie.
Dziadek kona, padł na ciemię.
Wnuczek patrzy, śmiech go zbiera,
za planami w głowie szpera:
Teraz czeka go królewskie
życie, nie jak dotąd pieskie.
Policjanci wpadli wtedy -
- wnuczek, oj napytał biedy.
Dziadek Józek martwy badyl,
wnuczek zły uciekłby rady,
ale już za późno na tem -
- prędzej porozmawia z katem.
Morał prosty, ludzie mili -
- wnuczka zaraz kaci zbili.
Dotąd bili, aż im umarł.
Nie pomogła jego duma.
Tak wyginą wszyscy czarci!
Tacy ludzie żyć nie warci!



:-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz